Posty

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 24

Obraz
17 grudnia 2019 - dzień dwudziesty czwarty Rozchorowałem się trochę. Przeziębienie, katar.   Chyba jednak przesadziłem z tym oszczędzaniem ogrzewania w mieszkaniu.  Wieczorem zaaplikowałem czosnek, będzie dobrze.   Wczoraj odbyło się losowanie 1/8 Ligi Mistrzów. Nie ma to jak trafić mecz dwóch moich ulubionych drużyn:  Dzisiejsze menu to menu resztkowe.  Jako, że moje życie ma być ZERO WASTE, to zwłaszcza jedzenie nie powinno się marnować.  Były zatem frytki, druga część kiełbasy wegańskiej, pomidorki, kapusta kiszona, seler naciowy.  Wiem, frytki  i dieta odchudzająca, to się nie łączy. W zasadzie żałowałem ich kupienia zanim do domu doszedłem, ale co miałem zrobić skoro worek 2,5kg  ziemniaków w sklepie kosztuje 9 złotych?  Kupiłem, a teraz musiałem zjeść resztę.  Na szczęście to frytki z piekarnika, nie z oleju.  Miałem jeszcze ochotę na zrobienie mojego ulubionego majonezu vege, ale jak sobie uświa...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 23

Obraz
16 grudnia 2019 - dzień dwudziesty trzeci Jest wreszcie i ona. Długo kazała na siebie czekać, ale wreszcie jest: TOFUCZNICA.  Jem i nie mogę wyjść z podziwu. W całej mojej wegańskiej i wegetariańskiej przygodzie żadna potrawa nie imituje, nie odtwarza tak odzwierzęcego oryginału, jak czyni to właśnie tofucznica. Podsmażona na patelni cebulka, do tego pomidor, tofu przyprawione solą czarną kala namak,  o aromacie jajek właśnie, z kurkumą dająca żółty jajeczny kolor, oraz z mąką z ciecierzycy z dodatkiem płatków drożdżowych.    Wizualnie -  100% oryginał.   W smaku 110%.   Wiem, co mówię, nie jedną w życiu jajecznicę zjadłem.  Super sprawa. Było dziś także ważenie.   Zmieniłem znowu zasady  odnośnie ważenia i ustaliłem (sam ze sobą -  bez kłótni), że będę jednak ważył się częściej, bo to mnie bardziej nakręca do działania.  W końcu mam bzika, albo pierdolca, jak mówią inni na punkcie statystyk....

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 22

Obraz
15 grudnia 2019 - dzień dwudziesty drugi Przeprowadziłem dziś ważenie kontrolne.  Rezultat gorszy, niż tydzień temu i to jest trochę deprymujące. Ale z drugiej strony, najważniejsze jest dobre samopoczucie, zdrowe odżywianie, fakt, że wchodzę po schodach bez poważnej zadyszki.  To są efekty zmiany sposobu żywienia.  Na pewno zmiana wagi również będzie miała miejsce.  Na marginesie tego pomiaru, refleksja: Kiedy odżywiałem się źle, spożywając dziennie po 7 - 8 tysięcy kalorii, niezdrowych kalorii, to waga oczywiście wzrastała, ale nie działo się to z dnia na dzień. Przekraczałem powoli kolejne bariery wstydu i zdrowego rozsądku. Najpierw 135 kg, potem 140, wreszcie 153 kilogramy. A teraz, kiedy wyeliminowałem z codziennej diety większość złych rzeczy, kiedy spożywam wartościowe, zdrowe, przygotowane przez siebie, nie przetworzone produkty, to waga nie spada, albo czyni to bardzo wolno.  Taki paradoks.  Czytając poradnik na jednym z...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 21

Obraz
14 grudnia 2019 - dzień dwudziesty pierwszy Udało mi się zachować dyscyplinę taktyczną i nie zjadłem wczoraj całego ciasta bananowo - orzechowego.  Dzięki temu mogłem się przekonać jak będzie smakować, kiedy porządnie wystygnie i okrzepnie.  Werdykt jest taki, że smakuje i wygląda jeszcze lepiej.  Super sprawa.  A dzisiejszy obiad, to... no właśnie nigdy nie wiem jak to nazwać.  Sałatka?   Kasza jaglana z pomidorkami, selerem naciowym, ciecierzycą, pestkami dyni, pietruszką i jogurtem naturalnym.  Generalnie takie coś: Całe te moje "doprowadzanie"  w wersji publicznej, czyli publikowane na blogu, nawet jeśli nikt tego nie czyta, cały ten mój coming out, miał swój wzór, praprzyczynę,  u Tomasza Sekielskiego.  Dziennikarz publikował, bo temat, niestety, urwał się, na swoim koncie publiczne video recenzje ze swojej walki o życie, zdrowie, utratę kilogramów.  Ważył sporo więcej ode mnie, ale odważnie przyznał się do s...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 20

Obraz
13 grudnia 2019 - dzień dwudziesty Dziś 38 rocznica zamachu stanu w Polsce.  Stanu wojennego.  Najgorsze jest to, że po tylu latach, po odzyskaniu wolności, po uzyskaniu niepodległości, w żaden sposób nie umiemy z tego korzystać.  Staliśmy się śmiesznym, zaściankowym krajem, pełnym wzajemnej nienawiści, skłóconym wewnętrznie na każdym polu i śmiało, z otwartą przyłbicą,  zmierzającym do swojej kolejnej, dziejowej,   katastrofy.  Smutek   W menu dzisiaj obiadowe ciasto.   Takie własnoręcznie zrobione.  To na prawdę proste.  Mąką orzechowa i trochę pszennej,  olej, erytrytol do słodkości, mleko sojowe, dojrzałe banany, orzechy, rodzynki, kawałek startej gorzkiej czekolady i wyszło coś takiego: Nie pozostało nic innego, jak przelać zawartość miski do foremki i wsadzić do pieca.  Obiad będzie gotowy za 45 minut. Sam jestem ciekaw efektu. Dopiero jak wrzuciłem ciasto do pieca, zorientowałem się, że on...