Posty

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 14

Grafika
  Wiesz, Weiser, że dzisiaj jest Święto Niepodległości? Polskie Święto Niepodległości. Jest zimno, mgliście, mam depresję, kolejne tysiące Polaków zaraziło się koronawirusem, kolejne kilkaset umarło, rząd w trosce o nasz umęczony naród postawi dziś kilkaset niezbędnych i potrzebnych masztów, żebyśmy sobie biało -czerwoną wciągnęli.  Na ulicy b ędą dymić narodowi – naziole, kobiety strajkują, w Chorzowie piłkarze, nie wiedzieć po co, zagrają mecz piłkarki, a Kardynał Dziwisz zostaje obnażony ze swoich świętości, choć słowo obnażony jest zdecydowanie nie na miejscu.    W takich momentach niezmiennie przychodzi mi na myśl te znany wiersz Andrzeja Bursy: Modlitwa dziękczynna z wymówką Nie uczyniłeś mnie ślepym Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie garbatym Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem hermafrodytą k

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 13

Grafika
  A wiesz, Weiser, że napisałem list do świętego Mikołaja?   Mówisz, że święty Mikołaj nie istnieje, i że jestem na tyle dorosły, że powinienem o tym wiedzieć?    A co z tego?   Świat nie stanie się gorszy, jeśli będę udawał, że wierzę w grubasa w czerwonym wdzianku i kilka parzystokopytnych przemierzających niebo, żeby w jeden wieczór wrzucić przez komin worek prezentów dla wszystkich grzecznych dzieci na świecie, albo w jego sporej części.   Nie wiem tylko czego  teraz jest mniej na świecie: grzecznych dzieci czy kominów?    A poza tym podobno im starsze dzieci, tym większa wiara w cuda.   Oczywiście do momentu, kiedy wredny kolega z podstawówki brutalnie zburzy nasz budowany przez całe dzieciństwo światopogląd.    Ludzie wierzący w Mikołaja mają w sobie dużo wiary, nadziei i altruizmu.   Tak słyszałem.   A więc:  Drogi Święty Mikołaju. Mam na imię TATEK i mieszkam sam na Karczemkach.   Na początku mojego listu chciałbym ci powiedzieć, że byłem grzeczny.   Bardzo się stara

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 12

Grafika
  A wiesz, Weiser, że ułożyłem nową playlistę? Nie wiesz, co to playlista? No, wiesz, to taki zestaw piosenek, które sobie wybierasz, układasz w odpowiedniej kolejności i przygotowujesz, aby w odpowiednim czasie te piosenki po kolei przedstawić. Ewentualnie poprosić kogoś, żeby to zrobił za ciebie.    Tak, w tym przypadku tę playlistę, zdecydowanie, będzie musiał ktoś za mnie przedstawić, bo to będzie playlista mojego własnego pogrzebu.   Nie jestem pewien, czy wtedy będę miał wpływ na to, co będzie się działo, więc muszę to zrobić już teraz.  Jak to się mówi, zawczasu.    Zresztą, czasy teraz takie, że mimo wszystko warto trochę zadbać o przyszłość.  Eddie van Hallen ostatnio zmarł, Kaczyński był na kwarantannie, a mnie też ostatnio gardło boli…   Ja nie wiem, Weiser, czy ty miałeś swój własny pogrzeb, bo może jednak to prawda, co mówił Piotr, że widział was idących z Elką za rękę, tam w górę, ku widnokręgowi i wyglądaliście, jakby to była droga tylko w jedną stronę.  Nikt was nigdy w

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 11

Grafika
  Wiesz, Weiser, co ostatnio wymyśliłem? Jakiś czas temu wymyśliłem taki termin, że jestem z pokolenia dzieci z kluczem na szyi.    Teraz trudno to sobie wyobrazić, ale wtedy, prawie pół wieku temu.   Kurde, Weiser, jak to brzmi – prawie pół wieku temu.   Wtedy nikt nie bał się złodziei, morderców, pedofili, choć przecież zapewne byli w społeczeństwie i w tamtych czasach, tylko nie rozmawiało się wtedy o tym na twitterze czy facebooku.   Mieliśmy swoja „czarną wołgę” i to nam wystarczyło do globalnego strachu przed nieznajomymi.   Dzieci miały po sześć – siedem lat, wracały ze szkoły, zjadały coś na szybko, bo rodzice nie wrócili jeszcze z pracy i wybiegały na podwórko.   Nie mieliśmy kieszeni, bo dobre dżinsy były wtedy rarytasem, więc klucz od domu nosiliśmy na sznurku zawieszonym na szyi. I tak biegaliśmy do wieczora, nie zważając na głód, na zimno, na wołanie mamy z balkonu, czy na „czarną wołgę”.   To były piękne czasy.   Ostatnio wymyśliłem, że wybiegając na podwórko musiel