Posty

ZNOWU WINNI DZIENNIKARZE

Obraz
zdjęcie:  sport.interia.pl Obejrzałem  ostatnio fragmenty meczu eliminacyjnego Mistrzostw Europy U-21.  Polska przegrała 0-3 z Bułgarią. Tym razem batów nie dostali od Hiszpanów znajdujących się na piłkarskim poziomie niedostępnym dla naszych zawodników.   Tym razem była to przeciętna ekipa Bułgarów. Dawno temu popularne było w światku sportowym stwierdzenie, że wszystkiemu winni są dziennikarze i cykliści.  Tych rowerzystów to bym teraz zostawił w spokoju, ale o "dziennikarzach"  to parę zdań znowu chciałbym napisać. Znowu to samo.  Pompowanie balonika, wmawianie nieświadomym, niedzielnym kibicom, że mamy  świetną drużynę, świetnego trenera i równie świetnych zawodników. Że Robert Gumny i Kamil Józwiak są tak świetnymi piłkarzami, ze właściwie nie wiadomo dlaczego nie grają jeszcze w Juvetusie Turyn, albo Barcelonie. Ludzie piszą te głupoty bez umiaru, a potem cała reszta to przyjmuje bez jakiejkolwiek refleksji.  Fa...

NIE ZAKRYJE KURZ, NIE ROZWIEJE WIATR...

Obraz
Gdyby sporządzić zestawienie piosenek, które odgrywane są na  pogrzebach, to piosenka z filmu Leon Zawodowiec  byłaby zawsze w czołówce takich zestawień: Dla  mnie 1 listopada, zawsze kojarzy się z kilkoma piosenkami. No   i jeszcze ta ballada o kibicach Lechii Gdańsk. 

DLACZEGO NIE MOGĘ JUŻ PATRZEĆ NA POLSKĄ LIGĘ...

Obraz
Nie mogę już patrzeć na polska piłkę.  Coś się przelało. Abonentem Canal+ jestem ponad 20 lat.  Można powiedzieć, że jestem dzieckiem Canal +.  Pamiętam, jak jeszcze w ubiegłym wieku oglądałem, dzięki uprzejmości kolegi amatora elektronika, kanały telewizji premium, a chwilę potem, jak próbowałem zamontować na balkonie swoją pierwszą antenę satelitarną tak, aby zdążyć na sobotni mecz Liverpoolu z Manchesterem, Manchesterem United, rzecz jasna, bo City grało wtedy w II, albo III lidze.  Uwierzycie? Przez te wszystkie lata byłem wiernym fanem polskiej piłki ligowej i pokazującej ją światu telewizji Canal+.  To było jak z innego świata. Jak Kosmos 1999 w Studio 2 w czasie siermiężnej Polski Ludowej,  jeśli ktoś wie, o czym mówię. Wspaniale opakowana, fantastycznie reklamowana i prezentowana, polska piłka wydawała się towarem luksusowym.  A kiedy do brakującego kompletu doszły jeszcze  nowoczesne stadiony, w niemal każdym mieście,  wydaw...

MOJA LISTA PRZEBOJÓW - Z DAWNYCH LAT - cz.2

Obraz
Były piosenki zagraniczne, pora, rzecz jasna, na te polskie.   Dziś część druga MLP, czyli piosenek, które nuciłem w młodzieńczych latach i zapisywałem je w grubym brulionie,   tworząc przez lata  swoją własną MOJĄ LISTĘ PRZEBOJÓW. O ile wśród piosenek zagranicznych   każdy mój TOP WSZECHCZASÓW wygrywało "Yesterday",  tak wśród rodzimych produkcji była to ta piosenka: Nie mogę uwierzyć, co się obecnie stało z tym panem śpiewającym tamten  kawałek. Dalej będą dwie wspaniałe pieśni Tomka Lipińskiego: Nie może zabraknąć  w tym zestawieniu Kobranocki, choć bez swojego  największego przeboju, tego o Irlandii.  To już byłoby za dużo: Nie zapomnę nigdy koncertu w Teatrze Żydowskim w Warszawie: No to teraz T.Love Alternative: A tutaj zespół o znajomo brzmiącej nazwie -  Dzieci Kapitana Klossa: Na koniec Maanam.  Nie pamiętam  pierwszego zestawi...

MOJA LISTA PRZEBOJÓW - Z DAWNYCH LAT cz.1

Obraz
Ostatnio sporo było słowa pisanego, a znacznie mniej muzyki, więc dziś  odwrócimy proporcje. Dawno temu, w czasach swojej burzliwej młodości, pisałem pamiętniki, czy jak to powiedzieć bardziej literacko,  prowadziłem dzienniki.  Jednym z elementów tych moich zapisków była MLP, czyli Moja Lista Przebojów. Każdego wieczoru, albo prawie każdego, jeśli byłem w stanie, tworzyłem sobie własne zestawienie ulubionych przebojów.  Po prostu szybko, bez zastanowienia, zapisywałem w grubym brulionie, pięć piosenek, które mi danego dnia utkwiły w pamięci.  Pięć polskich i tyle samo zagranicznych.  Raz w miesiącu było  punktowe podsumowanie danego miesiąca, raz do roku  wydanie roczne.  I tak to trwało przez kilka lat. Jako, że kilkadziesiąt grubych zeszytów moich wspomnień wszelakich zostało pewnego dnia, w pewnej górskiej szkole, zamienione na energię cieplną potrzebną do ogrzania pewnej wiejskiej szkoły, nie mam  już dostępu do zestawień M...

OBEJRZAŁEM MECZ Z AUSTRIĄ

Obraz
Obejrzałem wczoraj  mecz piłkarskiej reprezentacji Polski z Austrią.  Obejrzałem nie dlatego, że lubię oglądać mecze polskiej kadry.  Przeciwnie,  zazwyczaj tego nie robię.  Teraz zrobiłem  to tylko dlatego, żeby mieć własny pogląd, a właściwie, aby ten  pogląd utrwalić. Mecz był zasadniczo żenujący w naszym wykonaniu.  Przez większość minut ustawiliśmy dramatyczny autobus na linii 20 metra i próbowaliśmy rywalom za wszelką cenę przeszkadać w grze.  Udało się wyprowadzić ze dwie, trzy kontry,  to wszystko.  Sytuacji bramkowych  5-21 na korzyść gości.  Podań, zagrań piłką  około 300 przy ponad 600 Austriaków.  Nie próbujcie mi zatem wmawiać, że zagraliśmy nieźle, że trzeba szanować punkt i tym podobne  bzdury. Artur Wichniarek, komentujący to spotkanie,  co chwilę chwalił kolejnych polskich piłkarzy.  Że Fabiański i Krychowiak świetni, że Bielik i Zieliński bardzo dobrzy, że Kędziora dobry, że...

DLACZEGO IRYTUJĄ MNIE POLSCY KIBICE?

Obraz
Polska to kraj prawie 40 milionów mieszkańców. Większość z nas, wiadoma rzecz, zna się na wszystkim, a na sporcie w szczególności. Tylko czasem zachowujemy się jak fani jakiegoś mało znaczącego w sporcie kraju, bez obrazy, takiej nie przymierzając, Albanii. Za wszelką cenę szukamy jakiś najmniejszych nawet sukcesików naszych sportowców pragnąc zaspokoić nasze polskie odwieczne sny o potędze. Dziennikarze krzyczą w internetach, że Grosicki zaliczył asystę i w ogóle był wspaniały, nie wspominając już, że jego drużyna przegrała kolejny mecz i plącze się w ogonie ligowej tabeli. Po co to mówić? To psuje narrację. Chcemy czytać i słuchać, że zawsze i wszędzie jesteśmy najlepsi na świecie, a tylko jakiś światowy spisek (wiadomo kogo) sprawia, że jakoś nam nie specjalnie wychodzi. Potem przychodzi mecz ze słabiutką, (przecież tak mówili w internecie), Słowenią i nadziwić się nie możemy, że oni śmieli nas ograć. Naprawdę nikt nie widzi tego, że my mamy bardzo przeciętną drużynę, a ...