Posty

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 12

Obraz
5 grudnia 2019 - dzień dwunasty Dziś ten jeden, szczególny dzień w miesiącu.  Wypłata.  Czas wyczekiwany przez każdego, kto nie ma łatwo przetrwać finansowo od "pierwszego do pierwszego".  No, ale jest.  Ta krótka chwila radości.  Krótka, bo przecież trzeba usiąść do komputera i podzielić się ze światem tym, co posiadamy.  Dziś chwila radości jest jeszcze dłuższa, bo oprócz standardowego wynagrodzenia, otrzymaliśmy dodatkowe pieniądze z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, czyli bony na święta, tylko w formie gotówki.  Tak lepiej, bo bony są zawsze opodatkowane, a pieniądze w kwocie do 1000 złotych już nie.   Cieszę się bardzo i wcale nie jest mi smutno z tego powodu, że  dostałem najmniej ze wszystkich.  Taka sytuacja.  Zarabiam trochę więcej, niż inni, ale nie mam na utrzymaniu nikogo, więc załapałem się na najniższy próg.  Dziwna sytuacja, bo kogo to obchodzi, że może nie mam na utrzymaniu  dzieci...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 11

Obraz
4 grudnia 2019 - dzień jedenasty Jakoś tak dziwnie bez codziennego ważenia. Duża niepewność. Robisz coś, a nie masz efektu, nie widzisz go od razu, tylko musisz czekać  cały tydzień na ocenę sędziego (wagi). Generalnie czuję się dobrze,coraz lżej, rzecz jasna, trudno tu mówić o jakiś wielkich zmianach. Trochę spodnie spadają z tyłka, trochę jak by plecy mniej bolą, a co najciekawsze, wchodzę na swoje czwarte piętro właściwie z rozpędu, i bez większej zadyszki, a przecież jeszcze jakiś czas temu, żeby dostać się na górę do domu musiałem na półpiętrach zakładać więcej baz, niż alpiniści w drodze na Czomolungmę.   Dzisiejsze menu zawierało znowu jajka, a konkretnie jajecznicę.  Myślę, że to była jedna z ostatnich  takich potraw.  Jutro na konto powinny wpłynąć pieniądze i zamierzam wprowadzić do menu pełną dietę wegańska i przygotowywać posiłki do pracy, ale to dopiero od przyszłego tygodnia.    Nie powinno się nabijać z ludzi, ...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 10

Obraz
3 grudnia 2019 - dzień dziesiąty Dziś był pierwszy dzień bez ważenia.   Sam jestem ciekaw, jak to wyglądało po wcześniejszym małym spadku, ale postanowiłem, że będę ważył się raz na tydzień, w poniedziałek rano, więc muszę w postanowieniu wytrwać. W menu pojawił się chleb, na szczęście  żytni, do tego jajka, ser żółty, pomidor, majonez.  Wiem, mało kalorycznie, ale organizm domagał się pysznych kanapek, więc musiałem mu  tę radość sprawić.  Poza tym trochę zadziałałem jak leczenie smakołykami swoich rozchwianych emocji. Znowu miałem starcie wagi lekko półciężkiej ze swoimi przełożonym i  w takich chwilach ostatnią rzeczą, na którą masz ochotę, jest przygotowanie zdrowego, kalorycznego posiłku na szybko. Były więc kanapki. Wczorajsze echa gali najlepszych piłkarzy świata 2019 roku: https://gramanndwazero.blogspot.com/2019/12/zota-pika-czyli-ballon-dor.html Spadł pierwszy śnieg tej zimy.  Późno. Zaraz stopniał, ale zaws...

ZŁOTA PIŁKA, CZYLI BALLON D'OR

Obraz
Wczoraj w Paryżu uroczyście wręczono  nagrody France Football, czyli doroczną Złotą Piłkę.  Jak zawsze w takich sytuacjach nie obyło się bez nadmiernych oczekiwań, nadmuchanych baloników emocji,  rozczarowań.  Nie inaczej było wczoraj. Ballon D'Or. Wygrał Messi i dla wielu nie jest to niespodzianka.   Ja jednak z piłkarskiego  roku 2019 roku zapamiętam najbardziej to zdjęcie Argentyńczyka po klęsce na Anfield Road.  Najlepszy piłkarz świata upokorzony, bezsilny, nieszczęśliwy.  A jednak to było za mało, żeby ktoś ze wspaniałej ekipy Liverpoolu zyskał wśród głosujących więcej uznania. A propos tego meczu,  to jedno z dwóch spotkań Liverpoolu, spotkań, które przeszły na zawsze do klubowej legendy klubu z miasta Beatlesów, jednocześnie dwóch meczów, których o mało co bym... nie obejrzał. Pierwszy to oczywiście finał Ligi Mistrzów ze Stambułu, gdzie potwornie zmęczony po całodziennej pracy, z najwyższym trudem obse...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 9

Obraz
2 grudnia 2019 - dzień dziewiąty  Uwaga,  Tygrysy dojechały szczęśliwie do Hiszpanii!  Mają trochę problemów językowych, żeby zrozumieć hiszpańska mowę (kolejny język do nauczenia),  ale za to jakie słoneczko świeci: Poniedziałkowe ważenie zakończyło pierwszy tydzień moich zmagań.  I tutaj spotkała mnie mała niespodzianka, niestety,  negatywna: Zastanawiam się, czy ten wzrost wagi, to jest jakiś wypadek przy pracy, czy coś innego.  Jasne, odżywiam się zdrowo, nie mogę narzekać.  Warzywa, owoce, orzechy, płatki, kasza, ryż, nasiona, zioła, przyprawy, soki.  Brzmi nieźle ale wiadomo, jak się odchudzasz, to nawet tego zdrowego nie może być zbyt wiele.   Trochę przesadziłem z sokami, za dużo było, trochę za dużo oleju znalazło się w tym daniu z ryżem, trochę za mało ruchu było tej niedzieli.  Mam nadzieję, że to tylko chwilowe. To było ostatnie ważenie codzienne.  Od teraz będę sprawdzał wagę w każdy...