Posty

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 147

Obraz
18 kwietnia  2020 - dzień sto czterdziesty siódmy Od wczoraj chodzimy w maseczkach.    Wybrałem się dziś do sklepu.  Zawsze chodziłem do sklepów codziennie.  Z braku własnego samochodu nie nauczyłem się robienia zakupów większych, ale rzadszych.  Dopiero stan epidemii sprawił, że pojawiam się w sklepach rzadko, co porę dni.  Kiedy się tam jednak pojawię, nie mogę zrozumieć dlaczego Polacy tak tłumnie odwiedzają sklepy spożywcze?  Dziś sobota, wstałem wcześnie, mogłem pójść do sklepu już przed ósmą rano, ale uznałem, że pójdę koło południa, będzie mniej osób. Poszedłem po 11.00. Kupiłem lekarstwa w aptece, do Lidla dotarłem około 11.20.  Nawet się zdziwiłem, że pod sklepem nikt nie czekał.  Szybko wyjaśniło się dlaczego. Godziny dla emerytów.  Pomiędzy godziną 10.00 a 12.00, zakupy w sklepach mogą dokonywać tylko ludzie w wieku 65+.  Ok, rozumiem, sam zaraz będę w tej kategorii wiekowej, mam starsze...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 145

Obraz
16 kwietnia  2020 - dzień sto czterdziesty piąty  Dzisiaj byłem w Medicoverze u lekarza.   W normalnej sytuacji, u normalnych ludzi, to z pewnością nie była zbyt istotna wiadomość. Co innego u mnie.  Dla kogoś, kto na co dzień nie chodzi do lekarzy, nie zażywa leków, nie bada się, to jednak jest wydarzenie.  Pójść do lekarza i to od razu do psychiatry, to spore wydarzenie.  Wszyscy wokół (no dobra, kilku znajomych) mówią mi, że powinienem pójść do lekarza i załatwić sobie zwolnienie z pracy, na czas, kiedy zostanę bez pracy.  Naprawdę doceniam tę troskę.  Wiem, że oni chcą dobrze, martwią się o mnie, boją się, że będę bezrobotny.  Ja też się tym martwię.  Naprawdę.  Ale w tym wszystkim, co się teraz dzieje, co dotyka także mnie, jest jednak jeszcze jedna sprawa.  Każdy troszczy się o sprawy bytowe, a nikt nie pomyśli jak ja się czuję, jak sobie z tym psychicznie radzę, co siedzi w mojej głowie,...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 141

Obraz
12 kwietnia  2020 - dzień sto czterdziesty pierwszy  Kościół w czasach zarazy.   Msza święta wielkanocna, rezurekcyjna, to była jedna z tych niewielu, obok pasterki bożonarodzeniowej i mszy rocznicowej po śmierci mamy, na które chodziłem ostatnio do Kościoła.  W grudniu ubiegłego roku, po raz pierwszy od wielu lat,  nie poszedłem na pasterkę. A przecież chodziłem od zawsze.  Nawet będąc w 1989 w wojsku poszedłem w Łodzi, choć przynależność do Centrum Szkolenia Oficerów Politycznych nie wskazywała na to.   Rok później, nadal będąc w wojsku, tym razem w nadmorskim Unieściu, również byłem.  Tym razem nie poszedłem.  Wiem, że to nie będzie obiektywne, wiem, że nadużycie, ale odnoszę wrażenie, że to kościół polityczny, tak bardzo związany z obecną władzą polityczną w kraju, że po prostu nie akceptowalny dla wielu. tak bardzo zaangażowany w politykę, tak bardzo przesiąknięty  korupcją, a przede w...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 140

Obraz
11 kwietnia  2020 - dzień sto czterdziesty Święta Wielkanocne.   Tegoroczne Święta  generalnie obchodzimy  w samotności. Generalnie, bo część osób mieszka z rodzinami, część łamie wszelkie zakazy, ryzykując nawet wielotysięczne mandaty, a część, jak pisowska władza, nie stosuje się do żadnych zakazów, nawet tych, przez siebie wydanych. Przyszło więc spędzać te święta w samotności.  Od razu przyszło do mnie skojarzenie.  Święta Wielkanocne. Rok 1990.  Łódź.  Centrum Szkolenia Oficerów Politycznych.  A raczej Izba Chorych tego Centrum: ...i tylko czasem, gdy wzrok podniesiesz ku górze,       niebo wyda ci się tak znane,       księżyc będzie znajomy, a gwiazdy tak bliskie.       wyobrażasz sobie wtedy, że ziemia jest jak dawniej piękna,       że światem rządzi miłość.       lec...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 135

Obraz
6 kwietnia  2020 - dzień sto trzydziesty piąty Mijają kolejne dni, sytuacja z pandemią zdaje się nie mieć końca.  Właściwie jest coraz gorzej.  Na świecie choruje już ponad 1300000 osób, zmarło 75000.   Dane z Polski trudno uznać za wiarygodne, po prostu wykonujemy bardzo mało testów, stąd ilość zakażonych nie jest wiarygodna.  Oficjalne dane mówią o 4500 chorych i 111 zmarłych. Świat zupełnie się odmienił.  Ludzie siedzą w domach, nie licząc tych, którzy jeszcze pracują.  Autobusy z ograniczeniami  miejsc siedzących, sklepy wpuszczające tylko małe grupy osób, kościoły w zasadzie zamknięte, urzędy też.  Miasta puste i wymarłe.  Część osób wychodzi na miasto bez potrzeby, ale  mnożą się karne mandaty.  Wszystko wygląda tragicznie.   Firmy upadają jedna po drugiej. Pracownicy masowi tracą pracę.  Rząd nie panuje nad tym zupełnie.  Szpitale nie są w stanie ratować chorych.  Nie ...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 127

Obraz
29 marca 2020 - dzień sto dwudziesty siódmy Niestety, moja prośba o anulowanie wypowiedzenia została odrzucona przez Dyrektora i Managera.   Świat staje na głowie. Coś, coś dwa miesiące temu wydawało się jakimś azjatyckim problemem, stało się ogólnoświatową pandemią.  Na całym świecie wirusem zaraziło się 679000 osób, do tej pory zmarło ponad 30000.  Dane oczywiście nieoficjalne, bo przecież na całej planecie zawsze znajdą się rządy, jak polski, które dla swoich chorych planów będą zatajały prawdziwe dane.  Jeszcze gorsze jest to, że wszystko co obecnie znamy, ginie na naszych zdumionych oczach. W większości krajów życie zamarło.  Zamknięto szkoły, galerie handlowe, kina, teatry, urzędy, zakłady usługowe.  Nie istnieje sport w żadnej postaci.  Telewizje nie mają  co pokazywać, ludzie zostali zmuszeni (inna sprawa, czy wszyscy tego przestrzegają) do obowiązkowej kwarantanny w domu. Można wychodzić tylko do sklepu po żywność, ...

DZISIAJ JEST PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA - 100

Obraz
2 marca 2020 - dzień setny Wylądowałem w czarnej, głębokiej dupie. Można by to oczywiście ująć nieco delikatniej, bardziej poetycko i stwierdzić na na przykład, że po przepłynięciu przez  niezmierzony ocean mojego ponad półwiecznego życia, po nierównej walce z targającymi mnie huraganami moich największych pragnień i oczekiwań, z  ciągłą walką z zalewającymi mnie nieustannie rozległymi wodami  ograniczeń, albo często  zwykłych ludzkich podłości, po przedostaniu się przez wyjątkowo ciemne i mętne wody moich dawno umarłych marzeń, dotarłem do samego środka zupełnie niczego .  Minął pierwszy miesiąc mojego wypowiedzenia.  Zdaję sobie doskonale sprawę, że pozostałe dwa miesiące miną równie szybko, albo nawet szybciej. Powinienem coś zacząć robić.  Bardzo powinienem, ale nie mam siły.  Zaczyna mnie to przerastać, choć nawet nie zacząłem tym się zajmować.  Moja strefa komfortu,  z której powinienem się szybko wyrwać trzyma mni...