Posty

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 10

Obraz
  A wiesz, Weiser, że widziałem w tym tygodniu świetny serial?     Co to serial?   No to wyobraź sobie, że siedzisz z Elką na piasku, na plaży w Jelitkowie, zamykasz oczy, ona zamyka oczy i opowiadacie sobie historie zapisane pod powieką.  Wasza wyobraźnia podpowiada wam różne historie, różne wizje, a wy je sobie przedstawiacie.  No to serial, to to taka długa opowieść spod powieki, tylko że otrzymujemy ją w postaci filmu, który oglądamy.   Oglądałeś przecież filmy.  Pamiętam, że chodziłeś z Elką, Szymonem i Piotrem do Zetempowca, co to go po wojnie przerobili z kościoła św. Pawła i nazwali Capitol, na projekcje dla dzieciaków, a czasem, jak uzbieraliście trochę drobnych monet, stary Jasiński, który pilnował tylnego wyjścia, wpuszczał was na filmy dla starszych.   A wiesz, Weiser, że ja też chodziłem do tego kina?  Tylko, że ono nazywało się już Znicz.  A teraz?  Teraz to nie ma już tego kina, jak równ...

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 9

Obraz
  O co w tym całym tenisie chodzi Wiesz, Weiser, tenis jest stary jak świat i nawet ty go dobrze pamiętasz.   Pamiętasz jak Jadwiga Jędrzejowska zamiatała swoją długą suknią i spodenkami wimbledońską trawę.   Tak było. Tenis to generalnie sport indywidualny, choć gra się również parami (debel), albo kobieta z mężczyzną (mikst) ale to już rozgrywki mniej popularne.   Kiedyś pamiętam, że istniały również zawody ligowe, gdzie zawodnicy rywalizowali w barwach swoich klubów o mistrzostwo Polski.   Pamiętam, że uczestniczyła w tym nawet drużyna gdańskiej Lechii, ale to było dawno i chyba już nie prawda.   Istnieją także zawody drużynowe, gdzie zawodnicy rywalizują w barwach swoich narodowych drużyn.   Dawniej były to zawody rzeczywiście prestiżowe, ale obecnie prestiż tych rozgrywek mocno podupadł.   Mecz Pucharu Davisa (panowie) i Pucharu Billie Jean King (dawniej Federacji) – kobiety, oraz Puchar Hopmana (kobieta i mężczyzna w drużynie) dziś budzą...

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 8

Obraz
Wiesz Weiser, że wczoraj Iga Świątek wygrała French Open, czyli turniej Rolanda Garrosa w Paryżu?    Pamiętasz, jak ci mówiłem, kiedy Michał Kwiatkowski wygrał etap w Tour de France, to był to taki wyczyn, że Robert Lewandowski musiałby w Champions League strzelić w jednym meczu z siedemnaście bramek.   To powiem ci teraz, że żeby zrównoważyć wyczyn Igi, to musiałby chyba te siedemnaście bramek strzelić biegając cały mecz na rękach.   Takie to wydarzenie. Kibicem Igi Świątek byłem od zawsze.   Już prawie dziesięć lat temu śledziłem rankingi młodych polskich zawodników i czytałem, że jest taka zawodniczka, która kiedyś może zostać dobrą zawodniczką.   Dwa lata temu wygrała juniorski Wimbledon i stało się jasne, że tak będzie.   Wszyscy czekaliśmy, kiedy to się stanie.   A ona krok po kroczku zdobywała tenisowy świat. Czasem musiała zrobić krok w tył, czasem przegrać niespodziewanie jakiś mecz, ale cieszyliśmy się, że wszystko idzie w dobrym kieru...

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 7

Obraz
  O co w tym całym kolarstwie chodzi? Kolarstwie szosowym, bo przecież mamy jeszcze odmianę torową, górską czy przełajową. Na rowerach jeżdżą niemal wszyscy, jeżdżenie rowerem, to pewnie jedna z najpopularniejszych dyscyplin, ale samo zawodowe kolarstwo jest sportem wbrew pozorom mocno skomplikowanym i bez wyjaśnienia kilku istotnych spraw, będzie dla niektórych trudny do obserwowania. Przede wszystkim kolarstwo, wbrew temu, co można pomyśleć, jest sportem INDYWIDULNYM. To bardzo ważne, żeby właściwie pojąć istotę tego sportu.   Raz do roku są mistrzostwa świata, raz na cztery lata wyścig w ramach igrzysk olimpijskich i wtedy zawodnicy walczą o splendor w barwach swoich krajów.   Cały pozostały rok jeżdżą dla swoich pracodawców w klubowych barwach.   To zespoły, których sponsorami są firmy produkujące sprzęt kuchenny, rowerowy, obuwie, chemię, loterie, linie lotnicze, usługi telewizyjne i inne.   Przywiązania do barw i nazw drużyn praktycznie nie ma, zmien...

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 6

Obraz
  A wiesz, Weiser, że zakochałem się?   Jak w tej głupiej  piosence odtwarzanej w dzieciństwie ze zdartej i porysowanej pocztówki dźwiękowej.   Wiesz co to pocztówka dźwiękowa, prawda?  Chociaż tego nie muszę Ci tłumaczyć.    Ta piosenka, to była taka, że zawsze się zastanawiałem czy w niej chodzi o afirmację macierzyństwa, czy jednak jest jest bardziej przyziemna i nawołuje do małżeńskiej zdrady...  Nic nie mów, wiem, co obiecywałem, pamiętam.  Doskonale pamiętam, bo odczuwam to z każdym dniem coraz mocniej.  Z każdym nie zapłaconym rachunkiem, z każdą kolejną zaległością finansową.  Nie chciałem, żeby znowu mnie to dopadło,  za bardzo bolało, za bardzo  zniszczyło moje życie.  Nie liczyłem, że moje problemy finansowe już nigdy nie wrócą.  To byłoby zbyt piękne.  Liczyłem się z nawrotem strachu w momencie  walko o nowa pracę, o nowe źródło utrzymania. Bo w końcu trzeba mieć w życiu  troc...

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 5

Obraz
  A wiesz, Weiser, że Filip zdał maturę? Pytasz, czy się cieszę?    Nawet jeśli nie jest to najlepsza matura pod słońcem, nawet jeśli dużo było z tym problemów, to bardzo się cieszę.   Bo wiesz co, Weiser, pewnych rzeczy nie da się w życiu stopniować, pewnych rzeczy nie można układać równolegle.   Nie można porównywać tego, że jedno dziecko kończy z wyróżnieniem uniwersytet, a drugie z trudem zdaje maturę. Dla rodzica to są równoważne szczęścia. Mam nadzieję, Weiser, że to będzie dla Filipa moment przełomowy, że zobaczy, że warto w życiu stawiać sobie jakieś cele i do nich dążyć.   Nie zawsze to muszą być wielkie cele, ale ważne, że do nich dążymy. Satysfakcja z osiągnięcia, zawsze jest bezcenna. Teraz pora na dalsze kroki.   Nigdy nie stawiałem przed swoimi dziećmi żadnych zadań.   Nie oczekiwałem, że będą takie, albo inne. Że będą najlepsze w jakiejś dziedzinie i będę mógł się nimi pochwalić znajomym. Zawsze widziałem w nich człowieka, n...

MOJE ROZMOWY Z WEISEREM - 4

Obraz
  Bo wiesz, Weiser,  zawsze wydawało mi się, że ja nie mam w życiu  szczęścia do pieniędzy.  A może też do kobiet, ale tego nie byłem do końca pewny.  Ale teraz to chyba już, niestety, wiem.  Poznałem kobietę.  Sympatyczną kobietę. Była moją przyjaciółka, przez moment myślałem, że nawet trochę więcej.  Ale to już nie ważne.  Była w kłopocie finansowym. No wiesz, czasem tak bywa.  I okazało się, że jestem jedynym, które zechce jej pomóc ten kłopot rozwiązać. Przynajmniej tak wtedy mówiła, bo teraz to ja już nic nie wiem.  I pożyczyłem jej na dwa dni 1600 złotych.  Wszystkie pieniądze, jakie miałem, bo przecież wiesz, Weiser, że ja zawsze mam problem z pieniędzmi.  Ale byłem, akurat po wypłacie zasiłku chorobowego więc pomogłem, no bo jak nie pomóc przyjaciółce.  A teraz mijają dwa tygodnie, a ja tych pieniędzy nie mam.  Nie wiem co się dzieje.  Na początku wszystko było  w porządku, ale potem zaczęły się...